"Król Kruków" Maggie Stefivater - recenzja



Generalnie jestem już w wieku w którym należy mnie tytułować Wiedźmą. Pan M często mi to przypomina i wyznam wam, że traktuję to jako pewien komplement. Jak zapewne wiecie lub nie, etymologia słowa wiedźma (dawniej wiedma) jest prosta i jasna. Jest to „wiedząca kobieta”. Zazwyczaj przypisywano tą nazwę starszym kobietom znającym się na życiu (jak i ziołach i czarach). W każdym razie, jestem wiedźmą. Bo jestem już stara, doświadczenie mam i na ziołach też się nieźle znam! Bycie wiedźmą jednak nie przeszkadza mi sięgać po literaturę dedykowaną młodszym. A co! I O tym właśnie dziś będzie. Co prawda tak zwana literatura Young Adult zwykle mnie nie zachwyca. Kierowana do 13-16 latków często jest mdła i mnie drażni, podobnie jak osoby  w tym wieku. Jednak wiadomo zawsze zdarzają się wyjątki i tak jak można spotkać świetnych i genialnych nastolatków, tak i można książkę z tej kategorii. I tak oto przypadkiem trafiłam na „Króla Kruków” autorstwa Maggie Stiefvater.





 Zacznijmy o tego co klasyczne. Mamy zatem pięcioro głównych bohaterów w wieku 16-17 lat mieszkających w miasteczku Henrietta w USA (sprawdzałam istnieje naprawdę!) Jedną pannę i 4 cudownych chłopaków, każdy inny i pewnie każdy się w niej kocha. Nie, żartuję. Tylko jeden. Reszta to kumple. I tak mamy kolejny klasyk, czyli mały gang, klikę, grupę przyjaciół czy jak to tam nazwiecie. Książka opowiada o ich przygodach, o relacjach w tej grupie i, w pewnym stopniu, o dojrzewaniu, na szczęście nie skupia się na tym! Mamy typowe problemy nastolatków ale, i co najważniejsze, przygodę, kryminał i niesamowitą magię. Magię ślicznie wkomponowaną w normalny świat. To absolutnie nie jest Urban fantasy. Magia jest, ale tak naprawdę nie jest ona najważniejsza.Nie dominuje tego świata, nie nakreśla go, ale jednocześnie się w niego wplata. Dzieciaki są, ale nie są mdłe, proste i prymitywne jak w niektórych tego typu opowieściach. Mają charakter. Niesamowicie narysowany słowami i uwydatniony w ciągu jednego (zaledwie) tomu, pełen charakterystycznych zachowań idealnie dopasowanych do konkretnej postaci i pozycji społecznej. O czym mówię? Wszyscy chłopcy uczęszczają do prywatnej elitarnej szkoły dla chłopców. Troje z bogatych rodzin, z różnych środowisk śmietanki towarzyskiej. Mamy typowych bogaczy, zarówno tych co celują w senat jak i tych którzy wzbogacili się na jakiejś inwestycji. Pełen przekrój elity. Czwarty z chłopców to stypendysta z patologicznej rodziny. Bity przez ojca, a mimo to posiadający wielkie ambicje i chęć wybicia się z biedy i przemocy w jakiej się wychował. Cała ta zgraja poznaje ekscentryczną, lekko hipisowską dziewczynę mieszkającą z samymi jasnowidzącymi kobietami. I choć ona sama nie posiada daru jasnowidzenia, jest niesamowitym łącznikiem/baterią z tą stroną magii jakiej potrzebują. Naprawdę podziwiam to z jaką wprawą są tu nakreślone charaktery bohaterów. Będę się jeszcze pewnie przez godzinę zachwycać, ale nigdy tak pozytywnie się nie rozczarowałam jak tu! 
Do całości dodajmy otoczkę małego miasteczka, tajemne rytuały, duchy i niesamowitą przygodę poszukiwania grobu walijskiego króla. Dbałość o szczegóły historyczne to prawdziwy smaczek. A ja doceniam takie małe akcenty, które świadczą o pracy autora nad zbieraniem materiałów do powieści. Książka też kończy się tak by oczekiwać dalszych części, ale nie zostawia jakiegoś niedosytu historii wręcz przeciwnie - chcesz sięgać po więcej. Nie ma jakiś niedopowiedzeń które psują obraz całości, ale miłe obietnice tego co będzie dalej.


Wiem, że niektórzy uważają że książka wiele traci na źle wykorzystanych nazwach własnych. Jednak sama tego nie odczułam i nie zauważyłam takowych problemów podczas czytania. Zatem nie mam żadnych zastrzeżeń i już poklikałam w księgarni internetowej by zamówić pozostałe 3 części. Wam też polecam gorąco i to z całego wiedźmiego serca. Słuchajcie starej kobiety! To dobra książka jest ( i mam nadzieję cała seria)!!!

Miłego czytania!






Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Dziewczyna z dzielnicy cudów" Aneta Jadowska - recenzja

"Złodzieje Snów" Maggie Stefivater - recenzja

Patricia Briggs - seria o Mercy Thompson - Recenzja