"Caffe Criminale. Śledźtwo Rose Strickland" autorstwa Terri L. Austin - recenzja


Spieszę Wam donieść, że właśnie powstały pierwsze grafiki logo strony! Znaczy są wstępnie 3 i kombinujemy jak tu je poprzerabiać. W związku z tym, że mam diabelnie ciężki tydzień bo i praca i szkolenia w weekend i w sumie gdzieś pomiędzy tym wszystkim jedziemy z Panem M tam gdzie się chował a gdzie nie ma zasięgu i ludzkości ogólnie. Jest nadzieja, że może jaskiniowca spotkamy, albo chociaż Leszego. Tak, zatem będzie ciężko z postami i pierwszy raz wypróbujemy czasowe ustawienie posta. Jeszcze na bloggerze. A BYĆ MOŻE już od przyszłego tygodnia będzie nowy!!! Tupam nóżkami z niecierpliwości i piszczę jak moje Szynsze.
No dobra ale ja dziś tu do Was z recenzją, choć w sumie zastanawiam się czy chcielibyście może coś więcej? Znaczy posty inne opisujące coś więcej niż tylko recenzje książek? Bo ja chętnie popiszę z Wami! Dajcie mi tylko szansę.
Dobrze, dziś ponownie kryminał, choć ja bym się uparła, że to kryminał romantyczny. Jest taka kategoria prawda? W każdym razie jest to coś, na co wpadłam lata temu, podczas polowań na Targach książki w Krakowie. Książeczka na wyprzedaży, miło zachęcała ceną i w sumie szukałam też takich pozycji na luzie. I proszę państwa tak trafiłam na „Caffe Cryminale: Śledztwo Rose Strickland" autorstwa Terri L. Austin.





Tytuł: Caffe Cryminale: Śledztwo Rose Strickland
Tytuł oryginalny: Diners, Dives & Dead Ends
Autor: Terri L. Austin
Seria: Śledźtwo Rose Strickland
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy PWN
Wydanie: 
Ilustracja okładki: Kendel Lynn

W dużym skrócie jest to historia kelnerki, której przyjaciel znika w niewyjaśnionych okolicznościach, zostawiając jej wcześniej swój plecak. Dziewczyna, martwiąc się o niego, zaczyna go szukać na własną rękę i wplątuje się w mafijną intrygę. A że główny czarny charakter którego podejrzewa jest przystojny i ma wyraźną słabość do niej, no cóż... aż grzech by nie korzystać. Czyż nie? I tak mamy miłą i przyjemną fabułę. Z góry uprzedzam jest to lektura prosta, miła i urocza i nie oszukujmy się nastawiona bardziej na żeńskich czytelników. 

Czytało mi się ją niesamowicie miło. Serio, taka lektura, którą czasem trzeba przeczytać by mózg mógł się zresetować, nieco się powzruszać i pozachwycać męskim bohaterem (albo i dwoma jeśli się da!) i odpocząć po prostu. To jest taka książka. Doceniam każdy świetny kryminał, trzymający w napięciu, skrojony na miarę pana Remigiusza Mroza czy Agaty Christie, ale czasem warto sięgnąć po coś z niższej półki po to by się odprężyć.
To jest właśnie taka książka. Są wątki kryminalne, są bogate i mocno charakterystyczne postacie, są wątki miłosne i jest nawet zwrot akcji. Jeśli oglądaliście serial Veronica Mars, to powiedziałabym, że jest to książka właśnie w takich klimatach. I możliwe też dlatego mam do niej sentyment, bo uwielbiałam ten serial!!!

Tyle z plusów, teraz minusy. Jak pisałam wcześniej nie mam zamiaru oceniać tej książki jako słabego kryminału, bo uważam, że nigdy nie planował być to genialny kryminał. Jednak jest kilka rzeczy jakie mnie irytują i niestety jest to główna bohaterka. Jak do tych bohaterów drugoplanowych ma się sentyment, bo są naprawdę fajni i bogaci, tak niektóre decyzje i sama Rose jest... no cóż, jest nieco głupia. Na szczęście są to może ze dwie, trzy sytuacje, ale jednak. Są też małe luki w treści o które mogłabym się przyczepić. Niestety. Jednak jak podkreślałam od początku, jeśli tylko nastawimy się na to, że nie jest to książka, która ma nas powalić wątkiem kryminalnym, to jest to Ok. 

Dodatkowym minusem, jest to, że jest to pierwszy z pięciu tomów, które niestety nie zostaną wydane po polsku. Podejrzewam, że książka się nie sprzedawała (klasyczny powód) i Dom Wydawniczy PWN nie zdecydował się wykupić praw do kolejnych tomów. Więc jeśli jesteście ciekawi kolejnych przygód Rose i Przystojnego Prawnika oraz Mrocznego Gangstera to zapraszam do lektury po angielsku.


Ogólnie, to zapraszam Was, jeśli potrzebujecie po ciężkim dniu by was mózg odpoczął to sięgnięcie po "Caffe Cryminale" i cieszcie się miłą lekturą.
Miłego czytania

Dobranoc 








Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Dziewczyna z dzielnicy cudów" Aneta Jadowska - recenzja

"Złodzieje Snów" Maggie Stefivater - recenzja

Patricia Briggs - seria o Mercy Thompson - Recenzja